niedziela, 23 października 2016
Rozdział 2
Nie wiem co ze sobą zrobić. Mam wrażenie, że moje życie straciło sens. Ten ostatni rok był bez sensu. Nic się nie działo. Nic wartego wspomnienia. Nic dobrego. Przez ten rok spotykały mnie same cierpienia. Wszystko się zmieniło rok temu. Pamiętam ten dzień. To jak z nim rozmawiałam. W tedy nie zdawałam sobie z tego wszystkiego sprawy. Z tego, że to tak bardzo zmieni moje życie. Nie dziwne, że moje życie się zmieniło w końcu był moim pierwszym chłopakiem. Pierwszy związek. Nowe sytuacje. To normalne, że mnie to trochę zmieniło. Pierwsze rozstanie. Najgorsze jest to, że ja głupia myślałam, że to będzie jak w filmach, że na razie się rozstaniemy, ale jeszcze do siebie wrócimy. Wciąż go kochałam. Mimo, że tak podle mnie potraktował. Wyjechałam do szpitala, a on znalazł inną. Jednak sam mi się przyznał, przeprosił. Wybaczyłam mu. Wydawało mi się, że on dalej coś do mnie czuje. Do dziś mam takie myśli czasem, że może on też o mnie myśli. Ciekawe czy pamięta, że to było rok temu? Na pewno nie. A może jednak? Dziś ostatni raz. Dziś ostatni raz do niego napisze. Nie. Nie zrobię tego. Nie będę mu się narzucać. Przyjaciół już nie mam. Znaczy się niby mam, ale to nie to samo co w tedy. W tedy mialam cztery oddane i najlepsze przyjaciółki. Ktore były przy mnie i mnie pocieszały. Teraz mam trzy przyjaciółki. Żadna nie wie o tym co przeżywam. O tym, że nie zapomniałam. Że on wciąż coś dla mnie znaczy. Niby wciąż się przyjaźnimy jednak to nie to co wtedy. Teraz nie wiedzą o mnie prawie nic. Za to ja wiem o nich wszystko. Ich życie to moje życie. Nie mogę tak dłużej żyć. Tą durną nadzieją. Nawet nie. Szczerze to nadzieji już nie mam. Poprostu to stało się codziennością. Przyzwyczajeniem? Gdyby to było przyzwyczajenie to było by dobrze. Jednak muszę się tego pozbyć. Tak naprawdę pozbyć, aby to co myślą moje przyjaciółki stało się prawdą. - Idzie właśnie do domu. Skończyła lekcje. Cały dzień dziś buja w obłokach. Widocznie czasami trzeba zmarnować jeden dzień na myślenie, aby w następne móc działać. Idzie sama. Nawet specjalnie szybko wyszła z klasy, aby nie spotkała kogoś przypadkiem i nie musiała z kimś wracać. Chciała móc dalej myśleć. Bo narazie z jej myślenia nic sensownego nie wynikło. Wchodzi do mieszkania dalej pochłonięta w myślach, lecz wie, że musi przystopować, aby jej rodzina nic nie zauważyła, bo w tedy zaczęliby pytać. A ona nie ma dziś siły odpowiadać. Je obiad z rodziną jakby nigdy nic i idzie do swojego pokoju. Tam siada na łóżku. Wkłada słuchawki włącza muzykę i wraca do swoich myśli. - Muszę coś zrobić, żeby na myśleniu się nie skończyło. Tylko co? Jak się go pozbyć? - włączyła mesengera na telefonie. Był aktywny. Otworzyła jego dymek czatu. Nie odzywał się od dawna. Przyłożyła palec do ekranu i przytrzymała. Wyskoczyło okienko ustawień. Wzięła głęboki oddech. Zamknęła oczy. Po chwili je otworzyła. Wyciągneła palec. Zawachała się, lecz dotknęła opcji "usuń konwersacje". Następnie lekko drżąc kliknęła "usuń", gdy telefon zapytał ją o potwierdzenie. Pierwszy krok. Malutki, a w rzeczywistości ogromny. Ściągneła słuchawki. Chwilkę siedziała w ciszy wpatrując się w ścianę. Nagle się zerwała. Odłączyła słuchawki od telefonu. Z głośników w komórce poleciała głośna muzyka. Niepewnie się uśmiechnęła. Wzięła kolejny głęboki oddech. Podgłośniła muzykę i zaczęła tańczyć i śpiewać na cały glos. Wzięła lusterko, które leżało na jej toaletce do ręki. I śpewałą wpatrując się w swoje odbicie.
niedziela, 16 października 2016
Rozdział 1
Minął rok. Dokładnie rok temu to się wydarzyło. Dlaczego ja wciąż to rozpamiętuję? Dlaczego nie mogę o nim zapomnieć? Dlaczego nie chcę o nim zapomnieć? Minął rok. Nasza króciutka historia miłosna zaczęła się dokładnie rok temu. Dobrze pamiętam ten dzień. Tą chwilę, gdy mnie przytulił. Dokładnie pamiętam jego dotyk. To uczucie, które mnie w tedy napełniło. Potrafię to poczuć nawet teraz, gdy tylko sobię o tym pomyślę. Było tak pięknię. Był taki cudowny. Taki kochany. Był pierwszą osobą, którą obdarzyłam takim uczuciem. Ufałam mu. Był gdy go potrzebowałam, a bardzo go w tedy potrzebowałam. Nie wyobrażam sobie jak bym przeżyła tamte chwile bez niego. Nie wiem, czy bez niego dałabym radę. Cały czas zastanawiam się co by było gdyby to się w tedy nie wydarzyło. Gdybym wtedy była. Może ona by się nie pojawiła. Może wciąż byłabym ja. Może nie bylibyśmy teraz tylko przyjaciółmi. Może rozstalibyśmy się inaczej. Może bym go znienawidziła. Dlaczego nie potrafię go nienawidzieć? Dlaczego nie mogłam wtedy zerwać z nim kontaktu? Dlaczego dalej się z nim przyjaźnie? I dalej go kocham? Mimo, że mnie zdradził? Dlaczego jestem taka miła? On teraz kocga moją przyjaciółkę. Dlaczego nawet to potrafiłam wybaczyć mu i jej? Czemu nie potrafiłam jej wygarnąć? Dlaczego flirtowała z nim wiedząc co do niego czuję? Dlaczego wciąż się z nią i z nim przyjaźnie? Dlaczego wszystko wszystkim wybaczam? Czy ja mam wypisane na czole zrań mnie i tak ci wybaczę? Czemu ja to robię? Moje życie jest bezsensowne. Nikt nie docenia tego co robię i tego jaka jestem. Ludzie mnie ranią, a ja za to organizuje im nie spodzianki i kupuję prezenty. Co mi to daje? Zawsze myślałam, że jak będę dobra to dobro do mnie wróci. Wydawało mi się, że ludzie lubią takie miłe i dobre osóbki. Myślałam, że tak trzeba. Myślałam... Myślę. Ale przecież to nie ma sensu. Bo cierpię na tym ja. - cały dzień krążą jej po głowie takie myśli. Cały czas ma w głowie to wszystko. Aktualne siedzi na znienawidzonej lekcjii historii i gapi się przez okno jak sypie śnieg. Nauczycielka opowiada właśnie jak działało państwo podziemne. Niesety prawie nikt jej nie słucha. Kilka osób rysuje w zeszycie. Dwóch chłopaków obserwuje muche która chodzi po suficie. Osobyz pierwszych ławek udają, że słuchają, a w rzeczywistości próbują zmusić wskazówkę zegara, aby szybciej się przesuwała. Dwie dziewczyny zawzięcie dyskutują o najnowszej plotce o ich ulubionej piosenkarce. Jeden chłopak pisze smsy do swojej dziewczyny, a jego kolega rzegląda fb jak wielu innych. Dziewczyny rozsadzone po przeciwnych katach sali wysyłają do siebie karteczki. Jedna dziewczyna robi sobie zdjęcia, ma nadzieję na nabice więkzej ilości lajków pod nowym profilowym, więc zdjecie musi być świetne, a obok niej siedzi ona. Pogrążona w myślach. Z pozoru jak każdy inny. Robi wszystko poza słuchaniem. Wyglada normalnie. Tak jak zawsze. Długie brązowe włosy spływają niezdyscyplinowanymi strągami na ramiona. Białymi paznokciami miętoli brązoletkę. Co chwilę jakiś niesforny kosmyk zakłada za ucho. Przygryza jasną wargę. Nikt nie ma szan dostrzec, że właśnie w tej sekundzie. Właśnie tego dnia. Gdy wygląda tak samo jak zawsze. Zachowuje sie tak samo. Podejmuje decyzję, która zmieni jej życie. Nikt nie przypuszcza, że widzi Mary ostatni raz.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)