czwartek, 10 listopada 2016

Rozdział 4

"Kim jesteście?". Jedno pytanie. Dwa słowa. A potrafiły tak zaboleć. Jej rodzice poczuli ukłócie w sercu. Nie do końca rozumieli całą sytuacje. Byli zszokowani. Przejęci. Nie dotarło do nich co powiedziała, a jednak to pytanie dźwięczało im w uszach i sprawiało ogromny ból. Do sali weszła pielęgniarka. Widząc dziewczynę przytomną szybko poinformowała lekarza, który zjawił się po krótkiej chwili. Dziewczyna ewidentnie skupiała się na twarzach rodziców, a ci patrzyli na nią z lekkim przerażeniem, ale nie zareagowali w żaden sposób. Siedzieli w milczeniu. Lekarz podszedł do dziewczyny:
- Witaj wśród żywych. Jak się czujesz?
- Trochę boli mnie głowa. - odpowiedziała
- Jak się nazywasz? - nastała chwila ciszy. Po zastanowieniu powiedziała:
- Marianna
- Jaki mamy dzień tygodnia? - sytuacja się powtórzyła
- Środa?
- Tak. Pamiętasz co się stało? - znów intentyswnie pograżyła się w zastanowieniu, lecz rzekła:
- Nie...
- Weszłaś pod samochód.
-Na prawdę? Nic nie pamiętam...
- Ile masz lat? - tym razem bez zastanowienia powiedziała:
- 16
- Kiedy masz urodziny? - zaczęła machać ręką jakby to mogło pomóc jej w przypomnieniu sobie:
- Ósmego... kwietnia? Ósmego kwietnia.
- Co robiłaś wczoraj? - myślała, myślała i:
- Nie wiem.
- Jak się nazywają twoi rodzice? - spojrzała na nich, uśmiechnęła się i powiedziała:
- Alicja i Sebastian
- Jaka jest pogoda?
- Nie pamiętam.
- Gdzie byłaś na wakacjach? - lekkie przerażenie w jej oczach:
- Nie wiem.
-  Dobrze, to ja już wszystko rozumiem. Mogę prosić państwa na rozmowę do mojego gabinetu?

- Oczywiście. - odpowiedział jej ojciec i razem z matka wyszli za lekarzem

- Wszystko wskazuje na zanik pamięci krótkotrwałej. Jak państwo widzieli, na początku miała problem, żeby przypomnieć sobie cokolwiek. Jednak gdy tylko przypomniała sobie swoje imie szło jej coraz lepiej. Jednakże, gdy zapytałem o jakąś rzecz z ostaniego czasu, dnia, roku miała widoczny problem. Miejmy nadzieję, że to tylko chwilowe. Więcej będę wiedział po reszcie badań. Na razie proszę być dobrej mysli. Najprawdopodobniej przed weekendem wróci już do domu.
- Dziękujemy

Następnego dnia, jej przyjaciółki spotkały sie w szkole.
- Nie rozumiem jak to możliwe, że pamięta nas, ale nie pamięta żadnej sytuacji.
- Nie no. Pamięta, ale to co wydarzyło się już dawno.
- Ona musi sobie przecież przypomnieć.
- To było okropne, że nie pamiętała, o tym że mam chłopaka.
- Ani o tym, że brałam udział w castingu do szkolnego przedstawienia.
- To było jak rozmawianie z obcą osobą.
- Miejmy nadzieje, że jej przejdzie i, że będzie dobrze.
- Oby tak było. - rozmawiały tak o wczorajszych odwiedzinach w szpitalu, gdy podszedł do nich Paweł z Augustynem:
- Hej, pisała któraś z was może kartkówkę z biologi? - zapytał Paweł
- Tak, pisaliśmy - odpowiedziała mu Franciszka - ale już nie pamiętam pytań, zresztą nie mam do tego głowy teraz.
- Wszystko okey? - zapytał Augustyn
- Nic nie jest okey! - wtrąciła się Oksana - Marianna jest w szpitalu!
Stanęli jak wryci. Zszokowani tą informacją.
- Co się stało? - zapytał Augustyn
- Weszła pod samochód
- I ma jakiś dziwny zanik pamięci
- Pamięta tylko te ważniejsze sprawy, a te najnowsze już nie.
- Wiedziała kim jesteśmy, ale nie pamiętała żadnej sytuacji - przyjaciółki kończyły po sobie zdanie.
- Pozdrówcie ją od nas. - powiedział Paweł - i życzcie zdrowia. Na pewno będzie dobrze.
Zadzwonił dzwonek na lekcje i towarzystwo po chwili się rozeszło. Dziś po szkole tylko Oksana odwiedziła Marianne. Reszta nie dała rady.
- A właśnie, masz pozdrowienia od Pawła i Augustyna.
- Kto to? - zapytała niepewnie
- No wiesz nasi koledzy. Chodzą do równoległej klasy co ty. Paweł to twój były. - Marianna patrzyła na nią z niewiedzą w spojrzeniu.

niedziela, 6 listopada 2016

Rozdział 3

Powinnam czuć się wolna. Przecież się go pozbyłam. Nie ma go. Kim on wogóle jest? Od jakiegoś czasu jedyne co robie, to zapominam. Zapominam. Szlak! Zapomnij idiotko! - Idzie właśnie do szkoły. Kolejny dzień myśli wciaż o tym samym. Kolejny dzień jest wyłączona z życia, bo buja gdzieś w odmętach własnego umyłu. Ale nie martwcie się. Juz nie długo. Za chwilkę sprawię, że stanie się coś... co naprawi całą tą sytuacje. Spokojnie, te wszystkie myśli  przestaną ją dręczyć i wszystko się odwróci. Na razie posłuchajmy jeszcze jakie myśli produkuje jej umysł. - Po wczoraj miało być do cholery lepiej! Dlaczego tak strasznie żałuje, że usunęłam te wiadomości. Nie ma już po nim śladu. Nie ma nic co by było dowodem, że to wszystko się kiedykolwiek wydarzyło. Teraz pozostają tylko moje wspomnienia. Nie ma nic więcej. Żałuję, że to zrobiłam.  Żałuje, że wciąż o nim myślę. Nie ważne co zrobię on zawsze siedzi w mojej głow

I nagle pustka. Koniec. Już nie myśli. Stało się to co miało się stać. To o czym wcześniej wam wspomniałam. Dziewczyna była tak pogrążona w myślach, że bezwiednie weszła na ulicę. Na jej szczęście. Kierowca miał dobry refleks zdąrzył przychamować i dziewczyna nie zginęła na miejscu. Kierowca zawiadomił pogotowie. Marianna wylądowała w szpitalu, gdzie stwierdzono, że fizycznie z nią nie najgorzej jak na taki wypadek. Ma tylko złamane kilka rzeber i lewą rękę. Oczywiście powiadomono o całym zajściu jej rodzinę, która teraz czeka w poczekalni. Są zestresowani, ale są dobrej myśli. Po niedługiej chwili przychodzi do nich lekarz i oznajmia, że stan zdrowia jest stabilny i mogą do niej wejść. Dziewczyna niestety dalej jest nie przytomna. Jej tata zauważa leżący na półce telefon należący do córki i wiele wiadomości wyrażających zaniepokojenie jej znajomych. Postanawia napisać wiadomość do najlepszej przyjaciółki córki i poinformować ją o tym co się stało....

Natomist w szkole Marianny w tym czasie. Franciszka jest w tym momencie na lekcji matematyki,  gdy dostaje wiadomość z informacją o tym wypadku. Gdy tylko zadzwonił dzwonek dziewczyna wybiega z klasy i szuka na korytarzu pozostałych przyjaciółek. Znajduje je razem.
- Wszystko okey? - pyta jedna
- Wyglądasz jakbyś zobaczyła ducha. - stwierdza druga
- Marianna. - próbuje im powiedzieć
- Co z nią? Wiesz czemu nie przyszła? - odzywa się trzecia
- Miała wypadek.
Wszystkie są zszokowane.
- Ale co z nią?
- Żyje?
- Jak się czuje?
- Gdzie jest?
- Co się stało? - zasypują ją pytaniami. Lecz ta kiwa głową i odpowiada:
- Nie wiem nic. Jej tata wysłał mi smsa - wyciąga telefon i czyta:
- Maranna miała wypadek, jesteśmy z nią w szpitalu. Na razie jest stabilna.
- Co ona zrobiła
- Biedna
- Ale jak?
- Nie może jej się nic stać
- Trzeba do niej pojechać.
-Teraz?
- Nie no po lekcjach.
- Jak po lekcjach? Teraz, przecież.. - mówiły jedna przez drugą, nie oczekując reakcji, anie nie reagując na słowa pozostałych. Stały tak w czwórkę, żywo gestykulowały z przerażonymi twarzami.


Tym czasem w szpitalu...
Jej mama siedzi na jej łóżku i ściska jej dłoń. Jej tata stoi i obejmuje matkę. I nagle, dłoń dziewczyny zaciska się na dłoni rodzicielki. Jej powieki najpierw nerwowo się poruszają. Póżniej otwierają. Jej rodzice nachylają się:
- Kochanie.
-Marianno
Oczy dziewczyny najpierw zwężają się gwałtownie reagując na światło, lecz po chwili się przyzwyczajają. Wodzi oczami po twarzach, pomieszczeniu bez emocji, a nawet z wyrazem zdziwienia i zaniepokojenia.
- Kim jesteście?

niedziela, 23 października 2016

Rozdział 2

Nie wiem co ze sobą zrobić. Mam wrażenie, że moje życie straciło sens. Ten ostatni rok był bez sensu. Nic się nie działo. Nic wartego wspomnienia. Nic dobrego. Przez ten rok spotykały mnie same cierpienia. Wszystko się zmieniło rok temu. Pamiętam ten dzień. To jak z nim rozmawiałam. W tedy nie zdawałam sobie z tego wszystkiego sprawy. Z tego, że to tak bardzo zmieni moje życie. Nie dziwne, że moje życie się zmieniło w końcu był moim pierwszym chłopakiem. Pierwszy związek. Nowe sytuacje. To normalne, że mnie to trochę zmieniło. Pierwsze rozstanie. Najgorsze jest to, że ja głupia myślałam, że to będzie jak w filmach, że na razie się rozstaniemy, ale jeszcze do siebie wrócimy. Wciąż go kochałam. Mimo, że tak podle mnie potraktował. Wyjechałam do szpitala, a on znalazł inną. Jednak sam mi się przyznał, przeprosił. Wybaczyłam mu. Wydawało mi się, że on dalej coś do mnie czuje. Do dziś mam takie myśli czasem, że może on też o mnie myśli. Ciekawe czy pamięta, że to było rok temu? Na pewno nie. A może jednak? Dziś ostatni raz. Dziś ostatni raz do niego napisze. Nie. Nie zrobię tego. Nie będę mu się narzucać. Przyjaciół już nie mam. Znaczy się niby mam, ale to nie to samo co w tedy. W tedy mialam cztery oddane i najlepsze przyjaciółki. Ktore były przy mnie i mnie pocieszały. Teraz mam trzy przyjaciółki. Żadna nie wie o tym co przeżywam. O tym, że nie zapomniałam. Że on wciąż coś dla mnie znaczy. Niby wciąż się przyjaźnimy jednak to nie to co wtedy. Teraz nie wiedzą o mnie prawie nic. Za to ja wiem o nich wszystko. Ich życie to moje życie. Nie mogę tak dłużej żyć. Tą durną nadzieją. Nawet nie. Szczerze to nadzieji już nie mam. Poprostu to stało się codziennością. Przyzwyczajeniem? Gdyby to było przyzwyczajenie to było by dobrze. Jednak muszę się tego pozbyć. Tak naprawdę pozbyć, aby to co myślą moje przyjaciółki stało się prawdą. - Idzie właśnie do domu. Skończyła lekcje. Cały dzień dziś buja w obłokach. Widocznie czasami trzeba zmarnować jeden dzień na myślenie, aby w następne móc działać. Idzie sama. Nawet specjalnie szybko wyszła z klasy, aby nie spotkała kogoś przypadkiem i nie musiała z kimś wracać. Chciała móc dalej myśleć. Bo narazie z jej myślenia nic sensownego nie wynikło. Wchodzi do mieszkania dalej pochłonięta w myślach, lecz wie, że musi przystopować, aby jej rodzina nic nie zauważyła, bo w tedy zaczęliby pytać. A ona nie ma dziś siły odpowiadać. Je obiad z rodziną jakby nigdy nic i idzie do swojego pokoju. Tam siada na łóżku. Wkłada słuchawki włącza muzykę i wraca do swoich myśli. - Muszę coś zrobić, żeby na myśleniu się nie skończyło. Tylko co? Jak się go pozbyć?  - włączyła mesengera na telefonie. Był aktywny. Otworzyła jego dymek czatu. Nie odzywał się od dawna. Przyłożyła palec do ekranu i przytrzymała. Wyskoczyło okienko ustawień. Wzięła głęboki oddech. Zamknęła oczy. Po chwili je otworzyła. Wyciągneła palec. Zawachała się, lecz dotknęła opcji "usuń konwersacje". Następnie lekko drżąc kliknęła "usuń", gdy telefon zapytał ją o potwierdzenie. Pierwszy krok. Malutki, a w rzeczywistości ogromny. Ściągneła słuchawki. Chwilkę siedziała w ciszy wpatrując się w ścianę. Nagle się zerwała. Odłączyła słuchawki od telefonu. Z głośników w komórce poleciała głośna muzyka. Niepewnie się uśmiechnęła. Wzięła kolejny głęboki oddech. Podgłośniła muzykę i zaczęła tańczyć i śpiewać na cały glos. Wzięła lusterko, które leżało na jej toaletce do ręki. I śpewałą wpatrując się w swoje odbicie.

niedziela, 16 października 2016

Rozdział 1

Minął rok. Dokładnie rok temu to się wydarzyło. Dlaczego ja wciąż to rozpamiętuję? Dlaczego nie mogę o nim zapomnieć? Dlaczego nie chcę o nim zapomnieć? Minął rok. Nasza króciutka historia miłosna zaczęła się dokładnie rok temu. Dobrze pamiętam ten dzień. Tą chwilę, gdy mnie przytulił. Dokładnie pamiętam jego dotyk. To uczucie, które mnie w tedy napełniło. Potrafię to poczuć nawet teraz, gdy tylko sobię o tym pomyślę. Było tak pięknię. Był taki cudowny. Taki kochany. Był pierwszą osobą, którą obdarzyłam takim uczuciem. Ufałam mu. Był gdy go potrzebowałam, a bardzo go w tedy potrzebowałam. Nie wyobrażam sobie jak bym przeżyła tamte chwile bez niego.  Nie wiem, czy bez niego dałabym radę. Cały czas zastanawiam się co by było gdyby to się w tedy nie wydarzyło. Gdybym wtedy była. Może ona by się nie pojawiła. Może wciąż byłabym ja. Może nie bylibyśmy teraz tylko przyjaciółmi. Może rozstalibyśmy się inaczej. Może bym go znienawidziła. Dlaczego nie potrafię go nienawidzieć? Dlaczego nie mogłam wtedy zerwać z nim kontaktu? Dlaczego dalej się z nim przyjaźnie? I dalej go kocham? Mimo, że mnie zdradził? Dlaczego jestem taka miła? On teraz kocga moją przyjaciółkę. Dlaczego nawet to potrafiłam wybaczyć mu i jej? Czemu nie potrafiłam jej wygarnąć? Dlaczego flirtowała z nim wiedząc co do niego czuję? Dlaczego wciąż się z nią i z nim przyjaźnie? Dlaczego wszystko wszystkim wybaczam? Czy ja mam wypisane na czole zrań mnie i tak ci wybaczę? Czemu ja to robię? Moje życie jest bezsensowne. Nikt nie docenia tego co robię i tego jaka jestem. Ludzie mnie ranią, a ja za to organizuje im nie spodzianki i kupuję prezenty. Co mi to daje? Zawsze myślałam, że jak będę dobra to dobro do mnie wróci. Wydawało mi się, że ludzie lubią takie miłe i dobre osóbki. Myślałam, że tak trzeba. Myślałam... Myślę. Ale przecież to nie ma sensu. Bo cierpię na tym ja. - cały dzień krążą jej po głowie takie myśli. Cały czas ma w głowie to wszystko. Aktualne siedzi na znienawidzonej lekcjii historii i gapi się przez okno jak sypie śnieg. Nauczycielka opowiada właśnie jak działało państwo podziemne. Niesety prawie nikt jej nie słucha. Kilka osób rysuje w zeszycie. Dwóch chłopaków obserwuje muche która chodzi po suficie. Osobyz pierwszych ławek udają, że słuchają, a w rzeczywistości próbują zmusić wskazówkę zegara, aby szybciej się przesuwała. Dwie dziewczyny zawzięcie dyskutują o najnowszej plotce o ich ulubionej piosenkarce. Jeden chłopak pisze smsy do swojej dziewczyny, a jego kolega rzegląda fb jak wielu innych. Dziewczyny rozsadzone po przeciwnych katach sali wysyłają do siebie karteczki. Jedna dziewczyna robi sobie zdjęcia, ma nadzieję na nabice więkzej ilości lajków pod nowym profilowym, więc zdjecie musi być świetne, a obok niej siedzi ona. Pogrążona w myślach. Z pozoru jak każdy inny. Robi wszystko poza słuchaniem. Wyglada normalnie. Tak jak zawsze. Długie brązowe włosy spływają niezdyscyplinowanymi strągami na ramiona. Białymi paznokciami miętoli brązoletkę. Co chwilę jakiś niesforny kosmyk zakłada za ucho. Przygryza jasną wargę. Nikt nie ma szan dostrzec, że właśnie w tej sekundzie. Właśnie tego dnia. Gdy wygląda tak samo jak zawsze. Zachowuje sie tak samo. Podejmuje decyzję, która zmieni jej życie. Nikt nie przypuszcza, że widzi Mary ostatni raz.