"Kim jesteście?". Jedno pytanie. Dwa słowa. A potrafiły tak zaboleć. Jej rodzice poczuli ukłócie w sercu. Nie do końca rozumieli całą sytuacje. Byli zszokowani. Przejęci. Nie dotarło do nich co powiedziała, a jednak to pytanie dźwięczało im w uszach i sprawiało ogromny ból. Do sali weszła pielęgniarka. Widząc dziewczynę przytomną szybko poinformowała lekarza, który zjawił się po krótkiej chwili. Dziewczyna ewidentnie skupiała się na twarzach rodziców, a ci patrzyli na nią z lekkim przerażeniem, ale nie zareagowali w żaden sposób. Siedzieli w milczeniu. Lekarz podszedł do dziewczyny:
- Witaj wśród żywych. Jak się czujesz?
- Trochę boli mnie głowa. - odpowiedziała
- Jak się nazywasz? - nastała chwila ciszy. Po zastanowieniu powiedziała:
- Marianna
- Jaki mamy dzień tygodnia? - sytuacja się powtórzyła
- Środa?
- Tak. Pamiętasz co się stało? - znów intentyswnie pograżyła się w zastanowieniu, lecz rzekła:
- Nie...
- Weszłaś pod samochód.
-Na prawdę? Nic nie pamiętam...
- Ile masz lat? - tym razem bez zastanowienia powiedziała:
- 16
- Kiedy masz urodziny? - zaczęła machać ręką jakby to mogło pomóc jej w przypomnieniu sobie:
- Ósmego... kwietnia? Ósmego kwietnia.
- Co robiłaś wczoraj? - myślała, myślała i:
- Nie wiem.
- Jak się nazywają twoi rodzice? - spojrzała na nich, uśmiechnęła się i powiedziała:
- Alicja i Sebastian
- Jaka jest pogoda?
- Nie pamiętam.
- Gdzie byłaś na wakacjach? - lekkie przerażenie w jej oczach:
- Nie wiem.
- Dobrze, to ja już wszystko rozumiem. Mogę prosić państwa na rozmowę do mojego gabinetu?
- Oczywiście. - odpowiedział jej ojciec i razem z matka wyszli za lekarzem
- Wszystko wskazuje na zanik pamięci krótkotrwałej. Jak państwo widzieli, na początku miała problem, żeby przypomnieć sobie cokolwiek. Jednak gdy tylko przypomniała sobie swoje imie szło jej coraz lepiej. Jednakże, gdy zapytałem o jakąś rzecz z ostaniego czasu, dnia, roku miała widoczny problem. Miejmy nadzieję, że to tylko chwilowe. Więcej będę wiedział po reszcie badań. Na razie proszę być dobrej mysli. Najprawdopodobniej przed weekendem wróci już do domu.
- Dziękujemy
Następnego dnia, jej przyjaciółki spotkały sie w szkole.
- Nie rozumiem jak to możliwe, że pamięta nas, ale nie pamięta żadnej sytuacji.
- Nie no. Pamięta, ale to co wydarzyło się już dawno.
- Ona musi sobie przecież przypomnieć.
- To było okropne, że nie pamiętała, o tym że mam chłopaka.
- Ani o tym, że brałam udział w castingu do szkolnego przedstawienia.
- To było jak rozmawianie z obcą osobą.
- Miejmy nadzieje, że jej przejdzie i, że będzie dobrze.
- Oby tak było. - rozmawiały tak o wczorajszych odwiedzinach w szpitalu, gdy podszedł do nich Paweł z Augustynem:
- Hej, pisała któraś z was może kartkówkę z biologi? - zapytał Paweł
- Tak, pisaliśmy - odpowiedziała mu Franciszka - ale już nie pamiętam pytań, zresztą nie mam do tego głowy teraz.
- Wszystko okey? - zapytał Augustyn
- Nic nie jest okey! - wtrąciła się Oksana - Marianna jest w szpitalu!
Stanęli jak wryci. Zszokowani tą informacją.
- Co się stało? - zapytał Augustyn
- Weszła pod samochód
- I ma jakiś dziwny zanik pamięci
- Pamięta tylko te ważniejsze sprawy, a te najnowsze już nie.
- Wiedziała kim jesteśmy, ale nie pamiętała żadnej sytuacji - przyjaciółki kończyły po sobie zdanie.
- Pozdrówcie ją od nas. - powiedział Paweł - i życzcie zdrowia. Na pewno będzie dobrze.
Zadzwonił dzwonek na lekcje i towarzystwo po chwili się rozeszło. Dziś po szkole tylko Oksana odwiedziła Marianne. Reszta nie dała rady.
- A właśnie, masz pozdrowienia od Pawła i Augustyna.
- Kto to? - zapytała niepewnie
- No wiesz nasi koledzy. Chodzą do równoległej klasy co ty. Paweł to twój były. - Marianna patrzyła na nią z niewiedzą w spojrzeniu.
czwartek, 10 listopada 2016
niedziela, 6 listopada 2016
Rozdział 3
Powinnam czuć się wolna. Przecież się go pozbyłam. Nie ma go. Kim on wogóle jest? Od jakiegoś czasu jedyne co robie, to zapominam. Zapominam. Szlak! Zapomnij idiotko! - Idzie właśnie do szkoły. Kolejny dzień myśli wciaż o tym samym. Kolejny dzień jest wyłączona z życia, bo buja gdzieś w odmętach własnego umyłu. Ale nie martwcie się. Juz nie długo. Za chwilkę sprawię, że stanie się coś... co naprawi całą tą sytuacje. Spokojnie, te wszystkie myśli przestaną ją dręczyć i wszystko się odwróci. Na razie posłuchajmy jeszcze jakie myśli produkuje jej umysł. - Po wczoraj miało być do cholery lepiej! Dlaczego tak strasznie żałuje, że usunęłam te wiadomości. Nie ma już po nim śladu. Nie ma nic co by było dowodem, że to wszystko się kiedykolwiek wydarzyło. Teraz pozostają tylko moje wspomnienia. Nie ma nic więcej. Żałuję, że to zrobiłam. Żałuje, że wciąż o nim myślę. Nie ważne co zrobię on zawsze siedzi w mojej głow
I nagle pustka. Koniec. Już nie myśli. Stało się to co miało się stać. To o czym wcześniej wam wspomniałam. Dziewczyna była tak pogrążona w myślach, że bezwiednie weszła na ulicę. Na jej szczęście. Kierowca miał dobry refleks zdąrzył przychamować i dziewczyna nie zginęła na miejscu. Kierowca zawiadomił pogotowie. Marianna wylądowała w szpitalu, gdzie stwierdzono, że fizycznie z nią nie najgorzej jak na taki wypadek. Ma tylko złamane kilka rzeber i lewą rękę. Oczywiście powiadomono o całym zajściu jej rodzinę, która teraz czeka w poczekalni. Są zestresowani, ale są dobrej myśli. Po niedługiej chwili przychodzi do nich lekarz i oznajmia, że stan zdrowia jest stabilny i mogą do niej wejść. Dziewczyna niestety dalej jest nie przytomna. Jej tata zauważa leżący na półce telefon należący do córki i wiele wiadomości wyrażających zaniepokojenie jej znajomych. Postanawia napisać wiadomość do najlepszej przyjaciółki córki i poinformować ją o tym co się stało....
Natomist w szkole Marianny w tym czasie. Franciszka jest w tym momencie na lekcji matematyki, gdy dostaje wiadomość z informacją o tym wypadku. Gdy tylko zadzwonił dzwonek dziewczyna wybiega z klasy i szuka na korytarzu pozostałych przyjaciółek. Znajduje je razem.
- Wszystko okey? - pyta jedna
- Wyglądasz jakbyś zobaczyła ducha. - stwierdza druga
- Marianna. - próbuje im powiedzieć
- Co z nią? Wiesz czemu nie przyszła? - odzywa się trzecia
- Miała wypadek.
Wszystkie są zszokowane.
- Ale co z nią?
- Żyje?
- Jak się czuje?
- Gdzie jest?
- Co się stało? - zasypują ją pytaniami. Lecz ta kiwa głową i odpowiada:
- Nie wiem nic. Jej tata wysłał mi smsa - wyciąga telefon i czyta:
- Maranna miała wypadek, jesteśmy z nią w szpitalu. Na razie jest stabilna.
- Co ona zrobiła
- Biedna
- Ale jak?
- Nie może jej się nic stać
- Trzeba do niej pojechać.
-Teraz?
- Nie no po lekcjach.
- Jak po lekcjach? Teraz, przecież.. - mówiły jedna przez drugą, nie oczekując reakcji, anie nie reagując na słowa pozostałych. Stały tak w czwórkę, żywo gestykulowały z przerażonymi twarzami.
Tym czasem w szpitalu...
Jej mama siedzi na jej łóżku i ściska jej dłoń. Jej tata stoi i obejmuje matkę. I nagle, dłoń dziewczyny zaciska się na dłoni rodzicielki. Jej powieki najpierw nerwowo się poruszają. Póżniej otwierają. Jej rodzice nachylają się:
- Kochanie.
-Marianno
Oczy dziewczyny najpierw zwężają się gwałtownie reagując na światło, lecz po chwili się przyzwyczajają. Wodzi oczami po twarzach, pomieszczeniu bez emocji, a nawet z wyrazem zdziwienia i zaniepokojenia.
- Kim jesteście?
I nagle pustka. Koniec. Już nie myśli. Stało się to co miało się stać. To o czym wcześniej wam wspomniałam. Dziewczyna była tak pogrążona w myślach, że bezwiednie weszła na ulicę. Na jej szczęście. Kierowca miał dobry refleks zdąrzył przychamować i dziewczyna nie zginęła na miejscu. Kierowca zawiadomił pogotowie. Marianna wylądowała w szpitalu, gdzie stwierdzono, że fizycznie z nią nie najgorzej jak na taki wypadek. Ma tylko złamane kilka rzeber i lewą rękę. Oczywiście powiadomono o całym zajściu jej rodzinę, która teraz czeka w poczekalni. Są zestresowani, ale są dobrej myśli. Po niedługiej chwili przychodzi do nich lekarz i oznajmia, że stan zdrowia jest stabilny i mogą do niej wejść. Dziewczyna niestety dalej jest nie przytomna. Jej tata zauważa leżący na półce telefon należący do córki i wiele wiadomości wyrażających zaniepokojenie jej znajomych. Postanawia napisać wiadomość do najlepszej przyjaciółki córki i poinformować ją o tym co się stało....
Natomist w szkole Marianny w tym czasie. Franciszka jest w tym momencie na lekcji matematyki, gdy dostaje wiadomość z informacją o tym wypadku. Gdy tylko zadzwonił dzwonek dziewczyna wybiega z klasy i szuka na korytarzu pozostałych przyjaciółek. Znajduje je razem.
- Wszystko okey? - pyta jedna
- Wyglądasz jakbyś zobaczyła ducha. - stwierdza druga
- Marianna. - próbuje im powiedzieć
- Co z nią? Wiesz czemu nie przyszła? - odzywa się trzecia
- Miała wypadek.
Wszystkie są zszokowane.
- Ale co z nią?
- Żyje?
- Jak się czuje?
- Gdzie jest?
- Co się stało? - zasypują ją pytaniami. Lecz ta kiwa głową i odpowiada:
- Nie wiem nic. Jej tata wysłał mi smsa - wyciąga telefon i czyta:
- Maranna miała wypadek, jesteśmy z nią w szpitalu. Na razie jest stabilna.
- Co ona zrobiła
- Biedna
- Ale jak?
- Nie może jej się nic stać
- Trzeba do niej pojechać.
-Teraz?
- Nie no po lekcjach.
- Jak po lekcjach? Teraz, przecież.. - mówiły jedna przez drugą, nie oczekując reakcji, anie nie reagując na słowa pozostałych. Stały tak w czwórkę, żywo gestykulowały z przerażonymi twarzami.
Tym czasem w szpitalu...
Jej mama siedzi na jej łóżku i ściska jej dłoń. Jej tata stoi i obejmuje matkę. I nagle, dłoń dziewczyny zaciska się na dłoni rodzicielki. Jej powieki najpierw nerwowo się poruszają. Póżniej otwierają. Jej rodzice nachylają się:
- Kochanie.
-Marianno
Oczy dziewczyny najpierw zwężają się gwałtownie reagując na światło, lecz po chwili się przyzwyczajają. Wodzi oczami po twarzach, pomieszczeniu bez emocji, a nawet z wyrazem zdziwienia i zaniepokojenia.
- Kim jesteście?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)