niedziela, 16 października 2016

Rozdział 1

Minął rok. Dokładnie rok temu to się wydarzyło. Dlaczego ja wciąż to rozpamiętuję? Dlaczego nie mogę o nim zapomnieć? Dlaczego nie chcę o nim zapomnieć? Minął rok. Nasza króciutka historia miłosna zaczęła się dokładnie rok temu. Dobrze pamiętam ten dzień. Tą chwilę, gdy mnie przytulił. Dokładnie pamiętam jego dotyk. To uczucie, które mnie w tedy napełniło. Potrafię to poczuć nawet teraz, gdy tylko sobię o tym pomyślę. Było tak pięknię. Był taki cudowny. Taki kochany. Był pierwszą osobą, którą obdarzyłam takim uczuciem. Ufałam mu. Był gdy go potrzebowałam, a bardzo go w tedy potrzebowałam. Nie wyobrażam sobie jak bym przeżyła tamte chwile bez niego.  Nie wiem, czy bez niego dałabym radę. Cały czas zastanawiam się co by było gdyby to się w tedy nie wydarzyło. Gdybym wtedy była. Może ona by się nie pojawiła. Może wciąż byłabym ja. Może nie bylibyśmy teraz tylko przyjaciółmi. Może rozstalibyśmy się inaczej. Może bym go znienawidziła. Dlaczego nie potrafię go nienawidzieć? Dlaczego nie mogłam wtedy zerwać z nim kontaktu? Dlaczego dalej się z nim przyjaźnie? I dalej go kocham? Mimo, że mnie zdradził? Dlaczego jestem taka miła? On teraz kocga moją przyjaciółkę. Dlaczego nawet to potrafiłam wybaczyć mu i jej? Czemu nie potrafiłam jej wygarnąć? Dlaczego flirtowała z nim wiedząc co do niego czuję? Dlaczego wciąż się z nią i z nim przyjaźnie? Dlaczego wszystko wszystkim wybaczam? Czy ja mam wypisane na czole zrań mnie i tak ci wybaczę? Czemu ja to robię? Moje życie jest bezsensowne. Nikt nie docenia tego co robię i tego jaka jestem. Ludzie mnie ranią, a ja za to organizuje im nie spodzianki i kupuję prezenty. Co mi to daje? Zawsze myślałam, że jak będę dobra to dobro do mnie wróci. Wydawało mi się, że ludzie lubią takie miłe i dobre osóbki. Myślałam, że tak trzeba. Myślałam... Myślę. Ale przecież to nie ma sensu. Bo cierpię na tym ja. - cały dzień krążą jej po głowie takie myśli. Cały czas ma w głowie to wszystko. Aktualne siedzi na znienawidzonej lekcjii historii i gapi się przez okno jak sypie śnieg. Nauczycielka opowiada właśnie jak działało państwo podziemne. Niesety prawie nikt jej nie słucha. Kilka osób rysuje w zeszycie. Dwóch chłopaków obserwuje muche która chodzi po suficie. Osobyz pierwszych ławek udają, że słuchają, a w rzeczywistości próbują zmusić wskazówkę zegara, aby szybciej się przesuwała. Dwie dziewczyny zawzięcie dyskutują o najnowszej plotce o ich ulubionej piosenkarce. Jeden chłopak pisze smsy do swojej dziewczyny, a jego kolega rzegląda fb jak wielu innych. Dziewczyny rozsadzone po przeciwnych katach sali wysyłają do siebie karteczki. Jedna dziewczyna robi sobie zdjęcia, ma nadzieję na nabice więkzej ilości lajków pod nowym profilowym, więc zdjecie musi być świetne, a obok niej siedzi ona. Pogrążona w myślach. Z pozoru jak każdy inny. Robi wszystko poza słuchaniem. Wyglada normalnie. Tak jak zawsze. Długie brązowe włosy spływają niezdyscyplinowanymi strągami na ramiona. Białymi paznokciami miętoli brązoletkę. Co chwilę jakiś niesforny kosmyk zakłada za ucho. Przygryza jasną wargę. Nikt nie ma szan dostrzec, że właśnie w tej sekundzie. Właśnie tego dnia. Gdy wygląda tak samo jak zawsze. Zachowuje sie tak samo. Podejmuje decyzję, która zmieni jej życie. Nikt nie przypuszcza, że widzi Mary ostatni raz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz